3. Odwaga życia po swojemu

Barbara Lech mentorka, edukatorka i mówczyni. Pracuje z kobietami, które osiągnęły zawodowy sukces, ale czują, że to nie jest jeszcze ich pełnia. Wspiera je w odzyskiwaniu poczucia sprawczości, porządkowaniu wewnętrznych zasobów oraz w podejmowaniu dojrzałych decyzji zawodowych, opartych na wewnętrznej prawdzie, a nie presji.Pracuje również z coachami, które chcą przejść na swoje, pomagając im uporządkować biznes i zbudować stabilną, dochodową działalność w ramach programu Coach na Swoim. Korzysta z autorskiej metodologii Zapnij PAS (pewność siebie, asertywność, samodyscyplina), łączącej pracę wewnętrzną z konkretną strategią – od decyzji, przez granice, po konsekwencję. Twórczyni platformy rozwojowej Triskelia, programów mentoringowych oraz transformacyjnych wyjazdów dla kobiet. Autorka książek i prowadząca kanału YouTube o efektywności.
Przez lata funkcjonowałaś w świecie autorytetów, tytułów i scen. Co w tym świecie najbardziej oddala człowieka od siebie?
Najbardziej oddala nie tempo ani ambicja, ale nieustanne dopasowywanie się do cudzych oczekiwań. W pewnym momencie przestajemy pytać „czego ja chcę”, a zaczynamy pytać „co wypada”, „jak to będzie wyglądało” i “czy mi się opłaca”. To powolny proces, często niemal niewidoczny, aż do chwili, w której orientujemy się, że jesteśmy świetne w graniu roli, ale coraz słabsze w byciu sobą. A kiedy człowiek odcina się od siebie, to nawet sukces nie daje ukojenia, on tylko przykrywa pustkę, którą kompensujemy nowymi gadżetami, których nie potrzebujemy.
Pracujesz dziś z kobietami, które osiągnęły więcej niż przeciętna. Czego one najbardziej się wstydzą?
Wstydzą się, że są zmęczone. Że mimo wyników, stanowisk i pieniędzy nie czują satysfakcji, że nie wyrabiają na zakrętach. Wyglądają na silne, stanowcze kobiety sukcesu (są nimi), a w środku często czują chaos albo poczucie bezsensu. Nie mówią o tym, bo całe życie były „od dowożenia”. Wstydzą się tego, że nie mają już ochoty być silne, a jednocześnie boją się, że jeśli to pokażą, stracą twarz. I właśnie dlatego tak wiele z nich dźwiga w samotności rzeczy, których nie powinno się dźwigać wcale.
Sukces bywa wygodnym więzieniem. Co trzyma kobiety najdłużej w rolach, które dawno przestały być ich własne?
Trzyma je lojalność wobec starej wersji siebie i strach, że zmiana unieważni wszystko, co już osiągnęły. Wiele kobiet myśli: „Skoro tak długo na to pracowałam, nie mogę teraz tego zostawić”. Dochodzi też lęk przed rozczarowaniem otoczenia: rodziny, zespołu, środowiska. A jeszcze częściej, przed rozczarowaniem samej siebie. Tymczasem rola, która kiedyś była rozwojem, po latach potrafi stać się klatką. I nie dlatego, że jest „zła”, tylko dlatego, że my jesteśmy już w innym miejscu, często nasze wyższe JA, nie chcę już orać, tylko żyć po swojemu w lekkości. Ale w naszej kulturze to oznaka lenistwa, więc… biegniemy dalej, jak ten chomik w kołowrotku.
Przez lata byłaś po „właściwej stronie” – stanowisk, struktur, prestiżu. Co było dla Ciebie najtrudniejsze w odejściu od tego?
Najtrudniejsza była praca z własnym ego – tą częścią, która lubi prestiż i zewnętrzne potwierdzenie. Pytało: kim będziesz, jeśli zostaniesz tylko sobą? Trudna była też zgoda na brak powszechnego zrozumienia. Najbardziej wymagający okazał się moment przejściowy, gdy stara tożsamość już nie pasuje, a nowa jeszcze się nie uformowała. Dziś wiem, że właśnie tam rodzi się prawdziwy wybór. Wtedy poczułam, że nie chcę już dużych struktur ani anonimowych środowisk. Zaczęłam tworzyć mniejsze, butikowe przestrzenie – miejsca, w których można być sobą, bez udowadniania.
Czy wolność zawodowa, o której dziś mówisz, to bardziej luksus odwagi czy odpowiedzialności?
Dla mnie to luksus odpowiedzialności. Odwaga jest iskrą, ale odpowiedzialność paliwem. Wolność zaczyna się wtedy, gdy przestajemy obwiniać system, rynek czy okoliczności i bierzemy odpowiedzialność za własne życie. To nie jest łatwe, ale dojrzałe i paradoksalnie właśnie wtedy pojawia się lekkość.
Z tego miejsca przychodzą do mnie kobiety, także do programu Coach na Swoim: chcą wziąć odpowiedzialność za swoje pieniądze, czas, energię i tożsamość zawodową, budując biznes na własnych zasadach, a nie cudzych.
Jak odróżnić moment prawdziwego wypalenia od chwili, w której ego po prostu boi się utraty statusu?
Wypalenie mówi: „nie mam już energii, nie mam sensu, moje ciało protestuje”. Ego mówi: „co ludzie powiedzą, jeśli zmienię kierunek?”. Wypalenie jest somatyczne i emocjonalne, ego jest społeczne. Jeśli bardziej boisz się opinii innych niż tego, że dalej tak żyć nie chcesz, to znak, że ego trzyma ster. Ale bywa też tak, że oba procesy idą równolegle: jesteśmy zmęczone i jednocześnie przywiązane do tożsamości. Wtedy najważniejsze pytanie brzmi: „czy ja wybieram życie, czy bycie pomidorówką?”.
W świecie, który premiuje widoczność i tempo, Ty mówisz o słuchaniu siebie. Jak nauczyć się słyszeć ten głos, gdy całe życie uczono nas ignorować go „dla dobra kariery”?
Nie przez dodawanie kolejnych narzędzi, tylko przez zdejmowanie tego, co nie jest nasze. Zatrzymanie się, uważność, powrót do CUDu – Ciała, Umysłu, głosu Duszy. To często jest praca od podstaw: „co jest naprawdę moje”, „co mnie wypala”, „gdzie przekraczam swoje granice”. Trzeba przestać żyć wyłącznie w trybie reakcji. To dotyczy także coachów i mentorek, które chcą przejść na swoje, jeśli nie usłyszą siebie, to przeniosą do swojego biznesu schemat z etatu: presję, tempo, ratowanie świata i wypalenie w nowym opakowaniu.
Czy pamiętasz decyzję zawodową, która z zewnątrz wyglądała na nieracjonalną – a z perspektywy czasu okazała się dobra?
Tak, były dwie takie decyzje. Pierwsza dotyczyła odejścia z firmy rodzinnej po dziesięciu latach. Druga, zakończenia siedmioletniej, bardzo udanej współpracy w dużej firmie szkoleniowej. W obu przypadkach nic mnie do tego nie zmuszało. Z zewnątrz wyglądało to na ryzykowne i trudne do zrozumienia. Dla mnie było jednak świadomym wyborem siebie i wolności, decyzją podjętą z głębi siebie i dla siebie. Po prostu poczułam, że to moment, w którym powinnam pójść dalej swoją drogą. I tak zrobiłam, nie oczekując zrozumienia. W końcu to moje życie, moje decyzje i moja odpowiedzialność. 🙂
Pracujesz narzędziami psychometrycznymi, ale często mówisz o intuicji. Gdzie w Twojej pracy kończy się metodologia, a zaczyna prawdziwa odwaga zmiany?
Metodologia daje język, strukturę i porządek. Pomaga zrozumieć, dlaczego działamy tak, a nie inaczej, i gdzie tracimy energię. Intuicja natomiast jest subtelnym, ale bardzo precyzyjnym sygnałem kierunku, wewnętrznym „wiem”, które pojawia się wcześniej niż argumenty. W mojej metodologii Zapnij PAS chodzi o połączenie jednego z drugim: pewność siebie opiera się na faktach, asertywność na granicach, a samodyscyplina na konsekwencji w działaniu. Bez decyzji i realnych kroków nawet najlepsze przeczucie pozostaje tylko myślą. A prawdziwa odwaga zmiany zaczyna się w momencie, gdy przestajemy jedynie rozumieć siebie i zaczynamy za sobą iść.
Co dzieje się z ambicją, gdy przestaje być napędzana potrzebą udowadniania czegokolwiek?
Na początku ambicja staje się ukierunkowanym działaniem. Przestaje być walką o pozycję czy porównywaniem się z innymi, a zaczyna prowadzić w stronę tego, co naprawdę ma sens. Jest mniej rozpraszania, mniej robienia rzeczy „na pokaz”, a więcej precyzji: wiem, po co działam, wiem, czemu mówię „nie” i czego już nie chcę. I wtedy ambicja przestaje być napięciem, a staje się motorem do działania, takim, który prowadzi dokładnie tam, gdzie jest moje. I taką drogę tworzę z moimi klientkami, by mogły iść po niej spokojnie.
Czego dziś nie poświęciłabyś już nigdy — nawet za bardzo wysoką cenę?
Kontaktu ze sobą. Spokoju. Relacji. Nie poświęciłabym już życia na udowadnianie, że „dam radę”. Bo to zdanie jest często pułapką silnych kobiet. Dziś wybieram odpowiedzialność za siebie i cele, zamiast presji. I wybieram konsekwencję w małych krokach, zamiast heroizmu, po którym przychodzi zjazd.
Gdyby ten etap Twojego życia zawodowego miał tytuł, jaki nosiłby na okładce?
„Pozwalam sobie”. Albo: „Już nie odkładam życia na potem”. Bo ostatecznie nie chodzi o idealny plan ani perfekcję. Chodzi o odwagę i dojrzałość, by realizować swoje życie, swoje potrzeby, ambicje i cele w zgodzie z własnymi wartościami. O wybieranie tego, co naprawdę nasze, i ludzi, przy których możemy być sobą. Bo życie to nie tylko biznes i wyniki, już to wiem. To także relacje, sens i codzienność, w której możemy być sobą. Dla mnie to bardzo ważne.
www.barbaralech.pl
YT @Barbara Lech

