10. Kreacja, która zaczyna się od czucia

Katarzyna Sikora kreatywna dusza i twórczyni koncepcji kreatywnych, w których design łączy się z uważnością i czuciem. Jednym z jej autorskich projektów jest linia naturalnych środków czystości Mindful Eco Home. Odpowiada za estetykę, komunikację i spójną narrację wizualną — od pierwszej idei po finalny detal.
Zacznijmy od początku, ale nie od projektu, tylko od Ciebie. Kiedy myślisz o tworzeniu, co pojawia się jako pierwsze – konkretna forma, pomysł, czy raczej uczucie, stan, który stopniowo zaczyna się materializować?
Bywa różnie — czasem pomysł i cały koncept pojawiają się od razu, a czasem potrzebują czasu. Gdy rozmawiam z kimś o projekcie, zaczynam od uważnego słuchania — pytam o przewodnią kolorystykę marki, o jej charakter i o to, jak druga osoba widzi efekt końcowy. Zbieram te informacje, analizuję je i trzymam się wcześniej usłyszanych wytycznych, jednocześnie pozwalając sobie na własną kreację i dodanie czegoś od siebie.
Inaczej wygląda to w przypadku projektów tworzonych od podstaw. To trudniejsze zadanie, dlatego podchodzę do niego zupełnie inaczej — daję sobie przestrzeń, zostawiam temat i nie skupiam się na nim bezpośrednio. Właśnie wtedy pojawia się ten „stan” — bez presji i pośpiechu. Nie wiem dokładnie, jak to się dzieje, ale zaczynam patrzeć na świat inaczej: kolory nieba, naturę, faktury, wzory i barwy, które towarzyszą mi na co dzień. Często w myślach układam, jak mogłoby to wyglądać i co byłoby spójne z filozofią danego produktu czy projektu.
Zazwyczaj przychodzi to samo. Nagle w głowie pojawia się pomysł — wtedy siadam do komputera i przelewam go na projekt. I właśnie w tym momencie zaczyna się materializowanie.
Wielu osobom wydaje się, że proces twórczy zaczyna się przy biurku, przy komputerze, w momencie „zabrania się do pracy”. A jak jest u Ciebie – gdzie naprawdę zaczyna się kreacja?
Z czasem nauczyłam się działać trochę inaczej. Jestem typem zadaniowca — lubię pilnować terminów i umówionych deadline’ów — ale kiedyś to właśnie mnie gubiło i wprowadzało chaos, który negatywnie wpływał na kreację. Skoro mówimy o tworzeniu, dla mnie proces twórczy nie zaczyna się przy komputerze. Bardzo często to zwykły spacer sprawia, że pojawia się pomysł albo delikatny zarys, który staje się zapalnikiem do dalszej pracy nad projektem. Czasem jest to wizyta w sklepie, gdzie moją uwagę przykuwa wzór na opakowaniu, czcionka czy połączenie kolorów.
Oczywiście cała magia finalnie dzieje się przy komputerze, ale początek kreacji zaczyna się zdecydowanie wcześniej.
Tworzyłaś design i filozofię dla linii naturalnych środków czystości – produktów bardzo użytkowych, często pomijanych estetycznie. Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w nadaniu im charakteru, spójności?
Nie było to dla mnie łatwe. Najpierw powstał koncept i filozofia całej linii — to one stały się podstawą do tego, jak finalnie miały wyglądać etykiety. Zajęło mi to sporo czasu, a modyfikacji było naprawdę wiele. Zdarzało się, że potrafiłam spędzić kilkadziesiąt minut, przesuwając dosłownie o milimetry jeden element, szukając idealnych proporcji. Zależało mi, aby produkty były estetyczne, ale nieprzesadzone — żeby miały w sobie „to coś”, a jednocześnie pozostawały lekkie i spójne. Od początku wiedziałam, że musi pojawić się w nich natura: motywy kwiatów, liści i owoców, nawiązujące do składników poszczególnych produktów.
Największym wyzwaniem było ubranie tych środków w etykiety, które będą przyjemne dla oka, spójne z przekazem i filozofią marki, a jednocześnie pokażą, że nawet środki czystości mogą wyglądać estetycznie i ładnie — nawet jeśli na co dzień stoją schowane pod zlewem czy w szafce.
Twoja praca pokazuje, że nawet z pozornie zwykłych rzeczy można stworzyć coś pięknego, spójnego i z przekazem. Skąd wzięło się to przekonanie, że design nie jest luksusem, ale formą komunikacji wartości?
Wszyscy lubimy otaczać się rzeczami, które są dla nas ładne, choć dla każdego „ładne” znaczy coś innego. Dla mnie design nie jest luksusem ani ozdobą, ale formą komunikacji wartości. To język, którym przedmioty mówią o intencji i spójności.
Codzienne rzeczy towarzyszą nam cały czas, dlatego nie powinny być przypadkowe. Nawet tak użytkowe produkty jak środki czystości mogą nieść przekaz, być estetyczne i spójne z filozofią, którą reprezentują. Wierzę, że design potrafi nadawać sens codzienności i sprawiać, że nawet najprostsze czynności stają się bardziej świadome.
Proces twórczy często bywa idealizowany, a przecież nie zawsze płynie lekko. Czy są momenty, kiedy brakuje weny, kiedy tworzenie staje się trudne lub wyczerpujące – fizycznie albo emocjonalnie? Jak wtedy odnajdujesz balans?
Oczywiście, że zdarzają się momenty, kiedy totalnie nie ma weny — czy to przez zmęczenie, przepracowanie, czy różne życiowe sytuacje. Jak wspominałam wcześniej, daję sobie wtedy czas. Zostawiam projekt w takim stanie, w jakim jest. Mam w głowie wyznaczony termin, ale nauczyłam się, żeby nie forsować niczego na siłę. Jeśli wewnętrznie czuję, że to nie jest ten moment, to jest w porządku — wiem, że to nie potrwa wiecznie i że czasem po prostu potrzebuję chwili odcięcia. Kiedy zdarzają się takie momenty, nawet nie otwieram projektu. Głowę i uwagę kieruję zupełnie gdzie indziej, bez wyrzutów sumienia i niepotrzebnego stresu. Jeśli kreacja ma być lekka, to niech taka właśnie będzie.
Mimo tych trudniejszych momentów mówisz o kreacji jako czymś, co daje radość i poczucie sensu. Co sprawia, że nawet w chwilach zmęczenia chcesz wracać do tworzenia i dalej nadawać formę swoim wizjom?
O tak, zdecydowanie — daje mi to radość nie do opisania. Proces tworzenia to mój ulubiony moment, a ogromną rolę odgrywa w nim muzyka. Uwielbiam siedzieć nocami z słuchawkami w uszach. Energia, która wtedy dosłownie przeze mnie przepływa, jest trudna do opisania. Wszystko staje się lekkie, niewymuszone, dzieje się naturalnie, bez presji. Zmęczenie przestaje mieć znaczenie, a ja po prostu płynę w tym procesie. Jestem mamą, więc w ciągu dnia poświęcam czas synkowi i codziennym obowiązkom. Z czasem nauczyłam się, że do tworzenia potrzebuję spokoju i przestrzeni, bez rozpraszaczy. Wtedy wszystko zaczyna płynąć, a ja nie mam wyrzutów sumienia — ani że nie poświęcam czasu dziecku, ani że coś zaniedbuję zawodowo.
Cała magia dzieje się wtedy, gdy maluch słodko śpi. To trudne do opisania uczucie, ale kiedy naprawdę się w coś wkręcę, mam w sobie ogromną potrzebę wrócenia do projektu. Oczywiście staram się dbać o balans i swoją wydajność, choć czasem wiem, że warto poświęcić jedną czy dwie nieprzespane noce — bo efekt daje ogromną satysfakcję.
Jak rozpoznajesz moment, w którym wiesz, że coś jest „gotowe”, nawet jeśli nie potrafisz tego logicznie uzasadnić?
To bardzo dobre pytanie. Zazwyczaj po zakończeniu projektu, w momencie kiedy czuję, że „o to chodziło”, odkładam go na chwilę. Następnego dnia wracam do niego ze świeżą głową i zwracam uwagę na pierwsze wrażenie. Jeśli wszystko jest dla mnie w porządku, zostawiam projekt takim, jaki jest. A jeśli coś nie gra — nawet bardzo subtelnie — pozwalam sobie na zmianę.
Zdarzyło mi się kilka razy zmienić kluczowy element dosłownie w ostatniej chwili, tuż przed wysłaniem finalnej wersji, bo czułam, że właśnie tak ma być — że to jest strzał w dziesiątkę. Jedyne logiczne wyjaśnienie, jakie potrafię na to znaleźć, to po prostu „czucie”.
Na koniec – gdybyś miała opisać, czym dziś jest dla Ciebie tworzenie, po całym tym procesie i doświadczeniach, co by to było? I jaką myśl chciałabyś zostawić osobom, które dopiero szukają odwagi, by tworzyć „po swojemu”?
Tworzenie to wyrażanie siebie — robienie czegoś, co się lubi, co sprawia radość i przychodzi naturalnie, a nie jest wymuszane czy forsowane na siłę. I nie dotyczy to wyłącznie tworzenia w kontekście graficznym. Każdy, niezależnie od tego, czym się zajmuje i w jakiej branży działa, powinien iść za własnym czuciem.
Bardzo często to nasze przekonania, wewnętrzne blokady czy opinie innych powstrzymują nas przed robieniem tego, czego tak naprawdę chcemy. W tym wszystkim najczęściej to my sami jesteśmy swoim największym wrogiem. A przecież możemy stać się dla siebie wsparciem i przyjacielem. To proces — nie zawsze łatwy, szybki ani przyjemny — ale zdecydowanie wart przejścia.
IG @catherine.sikora_

