29. Siła świadomości w trychologii

Natalia Lenarczyk to jedna z najbardziej wpływowych postaci w polskiej trychologii – dyplomowana trycholog, treatmentolog, biotechnolog, wykładowca akademicki, biegły sądowy oraz prezes Polskiego Stowarzyszenia Treatmentologii. Jest założycielką i właścicielką Trycho&Care, pierwszej w Polsce kliniki łączącej trychologię z pielęgnacją włosów, oraz współtwórczynią Akademii Trychologii i Treatmentologii, kształcącej nową generację świadomych specjalistów. Jej praca łączy naukę, edukację i pasję do piękna w najbardziej autentycznej formie. Z niezwykłą determinacją zmienia postrzeganie branży beauty, nadając jej naukowy, odpowiedzialny i holistyczny wymiar. W tym wyjątkowym wywiadzie opowiada o swojej drodze zawodowej, misji edukacyjnej oraz o tym, dlaczego świadomy specjalista to przyszłość nowoczesnej trychologii.
Twoja droga zawodowa zaczęła się od genetyki i biotechnologii – co sprawiło, że odważnie zmieniłaś kierunek i postawiłaś na trychologię?
Tak naprawdę nie była to trudna decyzja. Biotechnologia jest dyscypliną około medyczną i tworzy solidny fundament do budowania wiedzy trychologicznej. Dzięki temu mam sporą przewagę nad innymi specjalistami – kto, jeśli nie biotechnolog, jest odpowiedzialny za tworzenie receptur kosmetyków.
Łączysz naukę, pielęgnację i edukację – jak udaje Ci się godzić te trzy światy i tworzyć z nich spójną całość?
Jest to stosunkowo proste, ponieważ te trzy obszary naturalnie się uzupełniają. Żeby być dobrym edukatorem, muszę być dobrym specjalistą, a żeby nim być – muszę nieustannie aktualizować swoją wiedzę, podnosić kwalifikacje i weryfikować teorię w praktyce. To właśnie ta ciągła wymiana między nauką, praktyką i nauczaniem tworzy spójny, dynamiczny ekosystem, który pozwala mi się rozwijać i inspirować innych.
Akademia, którą stworzyłaś, kształci nowych specjalistów – co chcesz im przede wszystkim przekazać jako mentorka?
Najważniejszą kwestią jest dla mnie budowanie świadomości w osobach, które zaczynają swoją przygodę z trychologią. To nie jest łatwa dyscyplina – wymaga szerokiej wiedzy, zaangażowania i holistycznego podejścia do całego organizmu. Chcę, żeby moi kursanci rozumieli, że trychologia to nie tylko włosy i skóra głowy, ale cały system zależności, który pokazuje, jak organizm komunikuje swoje problemy. Staram się też przekazać im, że w tym zawodzie trzeba być dociekliwym, cierpliwym i gotowym na ciągłą naukę, bo tylko wtedy można realnie pomóc drugiemu człowiekowi. Niestety często ludziom wydaje się po jednym szkoleniu, że to super łatwe i wszystko wiedzą, a wynika to z tego, że nie wiedzą, ile jeszcze nie wiedzą.
Twoja wiedza i doświadczenie inspirują wielu ludzi – kto lub co inspiruje Ciebie na co dzień?
ADHD! Tak naprawdę to trudne pytanie, bo nigdy w swoim życiu nie stawiałam sobie wzorców do naśladowania – zawsze szłam swoją drogą, nie oglądając się na innych. To ja i moje „szurnięte” pomysły są moją największą inspiracją.
Branża beauty często bywa postrzegana powierzchownie, a Ty nadajesz jej naukowy i świadomy wymiar – czy to dla Ciebie forma misji?
Poniekąd tak — traktuję to wręcz jako swoją misję. W moim świecie wypadanie włosów to nie tylko problem estetyczny, ale często sygnał, że w organizmie dzieje się coś głębszego. Szampon nie rozwiąże tego, co ma swoje źródło wewnątrz. Dlatego tak bardzo zależy mi na tym, by zerwać z wizerunkiem trychologa jako „sprzedawcy kosmetyków”. Nasza praca to nie marketing, a realna diagnostyka i pomoc. Niejednokrotnie to właśnie w moim gabinecie pacjenci po raz pierwszy słyszą o tym, że cierpią na KPU, SIBO, PCOS, insulinooporność czy Hashimoto — schorzenia, które wcześniej były bagatelizowane przez innych specjalistów. I choć bywa to frustrujące, to daje mi ogromną satysfakcję, że mogę być tą osobą, która wreszcie trafia w sedno problemu.
Trycho&Care to nie tylko klinika, ale też filozofia – jak opisałabyś w jednym zdaniu jej unikalność?
Kompleksowe, holistyczne podejście do skóry głowy i włosów, oparte na połączeniu nauki, doświadczenia i świadomej pielęgnacji – tak, aby zadbać nie tylko o efekt zewnętrzny, ale przede wszystkim o zdrowie i równowagę całego organizmu.
Twoja Akademia kształci specjalistów w różnym stopniu zaawansowania – co najbardziej zaskakuje kursantów podczas szkoleń?
Jakie to wszystko jest trudne, logiczne i złożone. Naprawdę, wielu kursantów przychodzi z przekonaniem, że po weekendowym kursie będą mogli nazwać się trychologami, ale szybko okazuje się, że to tak nie działa. Trychologia wymaga ogromu wiedzy – z zakresu biologii, chemii, dermatologii czy dietetyki – i nie da się jej opanować w kilka dni. Tutaj potrzebne są lata nauki, studiów, praktyki i ciągłego doskonalenia. Często widzę, jak kursanci dopiero podczas zajęć uświadamiają sobie, jak szeroka i wymagająca jest ta dziedzina. Nawet moi studenci po studiach podyplomowych przyznają, że to niełatwa ścieżka i dopiero po czasie dostrzegają, jak wiele jeszcze muszą się nauczyć.
Współtworzysz stowarzyszenie zrzeszające specjalistów – jakie są jego najważniejsze cele i dlaczego są tak istotne dla rynku?
Treatmentologia ma tworzyć świadomych specjalistów, którzy rozumieją, że pielęgnacja włosów to nie tylko efekt wizualny, ale przede wszystkim zdrowie i bezpieczeństwo klienta. Stowarzyszenie, które założyliśmy, ma zrzeszać ludzi myślących podobnie – specjalistów, dla których najważniejsze są jakość, etyka zawodowa i holistyczne podejście do włosa i skóry głowy.
Twoje podejście do pacjenta łączy wiedzę naukową z troską o człowieka – jak reagują osoby, które po raz pierwszy trafiają do Ciebie?
Różnie — czasami w gabinecie pojawiają się łzy, a czasami śmiech. Często pacjenci czują ogromną ulgę, gdy wreszcie uda się ustalić przyczynę ich problemu, ale bywa też, że reagują złością lub niedowierzaniem i szukają kolejnych opinii, licząc na inne odpowiedzi. Każdy przypadek jest inny, ale najczęściej słyszę, że czują się zaopiekowani i wysłuchani — a to dla mnie najważniejsze, bo wiem, że wtedy zaczyna się prawdziwy proces leczenia.
Co daje Ci największą satysfakcję w pracy trychologa i mentorki?
Realna pomoc ludziom w ich problemach, które często są trudne i przewlekłe. Radość moich klientów, kiedy widzimy efekt ciężkiej wspólnej pracy jest nieoceniona i napędza mnie codziennie do pracy na nowo. Możliwość prowadzenia szkoleń jest niezwykle inspirująca. Dzięki temu mam realny wpływ na budowanie świadomej trychologii w Polsce. Moi kursanci znają granice naszego zawodu i możliwości dzięki czemu w dłuższej perspektywie będzie wspólnie budować zawód trychologa jako specjalistę, a nie sprzedawcę nietrafionych produktów.
Patrząc na rozwój trychologii w Polsce – jakie zmiany chciałabyś jeszcze wprowadzić, by branża była bardziej świadoma i profesjonalna?
Przede wszystkim chciałabym, aby zawód trychologa został wreszcie uregulowany prawnie. Niestety dziś każdy może nazwać się trychologiem, co jest krzywdzące dla tych, którzy latami się kształcą, inwestują w wiedzę i praktykę. Zwykły klient często nie weryfikuje, komu powierza swoje zdrowie, a skutki mogą być naprawdę poważne — od błędnych diagnoz po niebezpieczne, inwazyjne zabiegi wykonywane przez osoby bez wykształcenia medycznego. Zdarza się, że ktoś podaje osocze w przypadku łysienia bliznowaciejącego, myląc je z plackowatym, albo wykonuje zabiegi komórkami macierzystymi, nie będąc lekarzem. Błędy w sztuce zdarzają się w każdej branży, ale mam wrażenie, że my, trycholodzy, jesteśmy szczególnie narażeni na ocenę i hejt.
Jak widzisz przyszłość trychologii w Polsce w perspektywie najbliższych 5–10 lat?
Wizja w mojej głowie jest piękna i mam nadzieję, że możliwa. Widzę nas, specjalistów pracujących ramię w ramię z lekarzami jako wsparcie pielęgnacyjne w terapiach dermatologicznych.
Czy są obszary, które Twoim zdaniem mają największy potencjał rozwoju?
Każdy obszar w trychologii ma przeogromny potencjał rozwojowy, zarówno terapia łysień, która ciąglę się rozwija i wychodzi mnóstwo nowych produktów, zabiegów, urządzeń, jak i dermatozy, które ze względu na coraz gorszą żywność i klimat w jakim żyjemy przybierają na sile. Niestety, ale tryb życia człowieka XXI w prowadzi do nasilenia problemów trychologicznych, a tylko holistyczne spojrzenie na organizm przyniesie sukces terapeutyczny i powinno ono obejmować kilka obszarów, zarówno terapie medycyny konwencjonalnej jak i pielęgnację i wsparcie całego organizmu.
IG @trycho_care_lenarczyk
FB Trycho&Care Lenarczyk
www.akademiatreatmentologii.pl

