14. Ciało jako mapa świadomości

Jakub Kuźma doświadczony trener i terapeuta ruchowy, specjalizujący się w pracy z postawą, oddechem i układem mięśniowo-powięziowym. Łączy wiedzę z zakresu rehabilitacji, treningu funkcjonalnego, biomechaniki i świadomego ruchu, wspierając ludzi w odzyskiwaniu sprawności, zwiększaniu mobilności i poprawie jakości życia. Jego podejście opiera się na holistycznym rozumieniu zależności między ciałem a umysłem, podkreślając znaczenie precyzyjnej pracy z nawykami oraz rozwijania głębokiej świadomości własnej fizjologii.

Twoja droga zawodowa i życiowa nie jest typowa – co sprawiło, że odważyłeś się podążać własną ścieżką, zamiast tą wyznaczoną przez system?

Podstawowym elementem, który zawsze mnie motywował, było poszukiwanie prawdy i jej poznanie. Dlatego podążałem różnymi, że tak powiem, ścieżkami po to, żeby tę prawdę zrozumieć, dotknąć jej, poznać ją naprawdę. To było dla mnie najważniejsze i nadrzędne. To właśnie sprawiło, że chciałem stworzyć coś prawdziwego — coś, co naprawdę działa, co jest skuteczne, dobre, po prostu bardzo, bardzo dobre. A podstawą tego wszystkiego była dla mnie prawda i to, co jest prawdą, bo z tego, że tak powiem, wszystko wynika.

Kiedy patrzysz wstecz – czy pamiętasz moment, który całkowicie zmienił Twoje spojrzenie na ciało, zdrowie i człowieka?

Tak, to były momenty, kiedy miałem styczność z pacjentami przebywającymi w szpitalach i w różnych ośrodkach opieki – zarówno tej psychicznej, jak i paliatywnej. Wtedy zobaczyłem ogrom cierpienia, bólu, ludzi, którzy, że tak powiem, są w ramach systemu hospitalizowani na wielu poziomach. To było jedno z ważniejszych doświadczeń, które zmieniło moje patrzenie na ciało i na jego funkcjonowanie.

Drugim istotnym elementem było zrozumienie natury i znaczenia geometrii oraz tego, jak wpływa ona na sposób, w jaki ciało jest zarządzane i jak zachodzą w nim procesy. Zrozumienie, jak głębokie ma to znaczenie i jak ogromny wpływ ma to na nasze życie, było dla mnie przełomowe.

Mówisz, że ciało zapisuje emocje i przeżycia. A jakie doświadczenie w Twoim życiu najbardziej ukształtowało Ciebie?

Jednym z najbardziej znaczących wydarzeń w moim życiu było niedostanie się na studia na AWF-ie. Zostałem wtedy odrzucony, a to odrzucenie spowodowało bardzo głębokie uświadomienie dotyczące moich własnych problemów, słabości, tego wszystkiego, czego się bałem, a co jednocześnie pokazywało, że muszę coś zrobić, coś zmienić. To był dla mnie niezwykle ważny moment – rzeczywistość w bardzo bezpośredni sposób pokazała mi, że jestem słaby. I to właśnie sprawiło, że powiedziałem sobie: „OK, nie teraz, ale za trzy lata się dostanę”.

I rzeczywiście, po trzech latach byłem jedyną osobą z mojej grupy ze studiów licencjackich, która dostała się na AWF. Przeszedłem całą swoją drogę – studia magisterskie i później studia doktoranckie. Doktoratu finalnie nie ukończyłem, choć pewne badania i artykuły naukowe zostały wykonane.

W pracy z ludźmi łączysz wiedzę techniczną, intuicję i świadomość. Jak nauczyłeś się ufać swojej intuicji?

Bardziej powiedziałbym, że to kwestia świadomości impulsów płynących z ciała i umiejętności odczytywania tego, co ono komunikuje. W pracy z powięzią, tkankami i całym ciałem, przy użyciu geometrii tkankowej, wyrobiłem w sobie pewien rodzaj głębokiego czucia – coś, co można nazwać intuicją. Pozwala mi ona wyczuwać, jaki jest przebieg tkanek, jak są ułożone, w jaki sposób dana osoba jest „poskręcana” i jak oddziaływać na tkanki, żeby zaczęły się „odkręcać”, ustawiać prawidłowo i zmieniać swoją geometrię.

Świadomość ciała i świadomość siebie – gdzie według Ciebie leży granica między nimi?

Uważam, że nie ma tu wyraźnej granicy — im większa świadomość ciała, tym większa świadomość siebie. Wraz ze wzrostem czucia ciała rośnie też zrozumienie tego, co przeżywam i co zostało we mnie zatrzymane w formie moich zachowań i reakcji fizycznych. Mogę obserwować, w jaki sposób reaguję na różnego rodzaju bodźce, sytuacje czy działania. Dzięki temu uświadamiam sobie prawdę o sobie samym: jak funkcjonuję, co jest mi bliskie, co mnie przeraża, co mnie przyciąga itd.

To wszystko wynika przede wszystkim z dużej praktyki i pełnego skupienia w trakcie pracy. Z tego właśnie rodzi się to głębokie czucie, które można nazwać intuicją.

Wiele osób żyje w ciągłym biegu i napięciu. Co powiedziałbyś komuś, kto czuje się odcięty od własnego ciała i emocji? Od czego powinien zacząć?

Podstawowe ćwiczenie budujące świadomość ciała opiera się na specyficznym oddechu połączonym z odpowiednią pozycją. Napinamy pośladki, ustawiamy miednicę, „wkręcamy” brzuch, ściągamy lekko łopatki i unosimy klatkę piersiową. W tej stabilnej pozycji wykonujemy mocny wdech nosem do klatki – tak, by to ona pracowała, a nie brzuch. U większości osób klatka jest zablokowana przez emocje, stres i zaburzenia postawy, dlatego jej aktywizacja ma ogromne znaczenie.

Ten sposób oddychania wyprostowuje sylwetkę, reguluje ciśnienie wewnętrzne i pomaga uspokoić emocje. Szczególnie działa „oddech na trzy”:

1. Głęboki wdech nosem do klatki piersiowej.

2. Gdy wydaje się pełny – dokładamy mały „dodech”.

3. Następnie wykonujemy długi, spokojny wydech nosem.

Taki wzorzec oddychania równocześnie rozluźnia ciało, stabilizuje emocje i pomaga przywrócić naturalną fizjologię.

Twoja metoda pokazuje, że ciało i emocje są ze sobą nierozerwalnie związane. Co najbardziej zaskakuje ludzi, gdy doświadczają tego na własnej skórze?

Najbardziej zaskoczeni są zazwyczaj tym, że coś, co uważali za przepracowane w umyśle, wciąż było zatrzymane w ciele. To bardzo częsty przypadek u osób, które długo były w terapii psychologicznej. W wyniku różnych mechanizmów kompensacyjnych tworzą one sobie w umyśle pewnego rodzaju iluzję „przepracowania” problemu, podczas gdy w ciele nic się nie zmieniło. To z kolei buduje napięcia, których źródła nie potrafią rozpoznać.

Z mojego punktu widzenia to właśnie efekt nadmiernego „przeprocesowania” i przeintelektualizowania problemu – bez realnego rozwiązania napięcia oraz pamięci traumy zapisanej w ciele. A kiedy zaczyna się rozpięcie tego połączenia i uwolnienie blokad, automatycznie zmniejsza się napięcie emocjonalne, psychiczne, ale też fizyczne.

Twoja metoda przywraca nie tylko zdrowie, ale i poczucie siły wewnętrznej. Co dla Ciebie osobiście oznacza bycie w pełni „sobą”?

Bycie w pełni sobą to dla mnie właściwa postawa — zarówno fizyczna, jak i emocjonalna. Taka, która daje możliwość manifestowania różnych wyższych wartości, jakie w nas funkcjonują, poprzez ciało. Można powiedzieć, że nasze ciało jest formą soczewki, która skupia energię naszego umysłu w działaniu. W ten sposób możemy przejawiać prawdziwego siebie w rzeczywistości: tworzyć, kreować, a nie być jedynie biernym konsumentem.

Skąd czerpiesz siłę i inspirację do pracy z ludźmi – zwłaszcza wtedy, gdy spotykasz się z ich cierpieniem lub trudnymi historiami?

Siłę do pracy z ludźmi czerpię od Boga. Użyczył mi ogromnego talentu i pewnej wiedzy, i w tym sensie stałem się narzędziem w Jego rękach, wykonując różnego rodzaju rzeczy. Widzę, jak bardzo ludzie cierpią, jak trudne mają historie, i jak często nikt nie potrafi im pomóc. W trudnych przypadkach wielu specjalistów rozkłada ręce — mówią, że coś jest nieistotne, że nie wiedzą, jak to zrobić, albo że nie mają możliwości. I wtedy ci ludzie zostają sami w obliczu swojego cierpienia i bólu.

Ta świadomość, że mogę im ulżyć, że mogę sprawić, by żyli pełniej, daje mi ogromną motywację. Jest w tym wiele elementów mistycznych, duchowych — takiej wewnętrznej motywacji do robienia tego, co właściwe, słuszne i prawdziwe.

Jak widzisz przyszłość swojej metody – czy to, co robisz, może stać się fundamentem nowego podejścia do zdrowia i medycyny?

Z mojego punktu widzenia ta metoda daje możliwość prawdziwego „skoku jakościowego” w pracy z człowiekiem. Umożliwia stosunkowo szybkie wyszkolenie osób, które potem potrafią wykonywać złożone zabiegi: ustawianie geometrii ciała, prostowanie miednicy, poprawę połączeń stawowych czy pracę z głębokimi tkankami. Dzięki temu wielu pacjentów może uniknąć bolesnych, ryzykownych operacji o niepewnych rokowaniach i potencjalnych powikłaniach. Najważniejsze jest jednak to, że ta metoda patrzy na ciało całościowo — nie tylko tam, gdzie boli. Pozwala dotrzeć do napięć i wzorców zapisanych w tkankach często od lat, o których ludzie już nawet nie pamiętają. Uwolnienie tych głębokich warstw znacząco wpływa na funkcjonowanie fizyczne, emocjonalne i ogólną jakość życia. Jednocześnie daje duże możliwości korekcji ortopedycznej — przywracania symetrii, poprawy proporcji, zwiększania ruchomości i realnego usprawniania całego ciała.

www.wyprostujsieiuzdrow.pl

IG @wyprostuj_sie_i_uzdrow

YT @wyprostujsiedlazdrowia

Podziel się swoją opinią