11. Ze szkolnego podwórka na duże sceny

Piotr Plajzer, znany jako DJ PePe, od 18 lat kreuje muzyczną oprawę wielu ważnych wydarzeń. DJ, spiker, konferansjer i producent eventów — pracował przy Pucharze Świata w skokach narciarskich i kajakarstwie górskim, Projekcie Plaża TVN oraz realizował imprezy we francuskich Alpach. Wspiera charytatywny projekt „Dzieci Świata” i szkoli przyszłych DJ-ów, pozostając inspirującą postacią w swojej branży. Jego przygoda z muzyką zaczęła się dosłownie na szkolnym podwórku, gdzie grał swoje pierwsze dyskoteki. Otwartość na wyzwania sceniczne doprowadziła go do rozwoju w obszarze produkcji eventów. Pierwszym projektem był zlot DJ-ów zrzeszonych w DJ Promotion. Doświadczenie to zaowocowało współpracą z markami takimi jak Wiśniowski, Oriflame, Maxfliz, Oficjalny Fanclub Kamila Stocha, Kamiland w Zakopanem, Biznes i Turystyka. Na wydarzeniach organizowanych przez Piotra wystąpiło wielu artystów polskiej sceny muzycznej, m.in.: DJ Hubertus, C-Bool, DJ Adamus, Brave, Grupa Nokaut, D-Bomb, Myslovitz, Bob One & Bas Tajpan.
Zabrałeś tysiące ludzi w muzyczną podróż. Pamiętasz moment, w którym poczułeś, że DJ-ka to nie tylko hobby, ale Twoja droga — coś znacznie głębszego?
Poczułem ten moment w 2015 roku. Przełomem była decyzja o odejściu z pracy na etacie. Z wykształcenia jestem technikiem telekomunikacji i elektrykiem — w tym zawodzie pracowałem. Równolegle rozwijałem swoje DJ-skie hobby. Pod koniec 2015 roku, dokładnie w grudniu, zdecydowałem się pójść „na swoje”. Wtedy zrozumiałem, że DJ-skie hobby to nie tylko pasja, ale cel, który warto konsekwentnie rozwijać.
Twoja kariera zaczęła się od klubów, a doprowadziła Cię aż na duże, międzynarodowe wydarzenia. Co najbardziej ukształtowało Cię jako profesjonalistę?
Moja kariera zaczęła się od imprez szkolnych. Pierwszymi klientami byli znajomi ze szkoły średniej; kluby pojawiły się później. Z czasem przyszły także wydarzenia międzynarodowe.
Dlaczego jestem postrzegany jako profesjonalista? Być może dlatego, że z takim samym zaangażowaniem przygotowuję się do dużego wydarzenia, jak i do kameralnej, zamkniętej imprezy.
Mimo doświadczenia często odczuwam stres — zdarza się, że przed wyjściem na scenę panikuję. Kiedy po wydarzeniu opowiadam o emocjach, które mi wtedy towarzyszyły, mało kto mi wierzy. Słyszę: „nie widziałem u Ciebie żadnego stresu”. A ja przeżywam wtedy swój mały, przysłowiowy zawał serca. Jeden z przyjaciół powiedział mi kiedyś, że dzieje się tak dlatego, że wciąż bardzo mi zależy, aby każde kolejne wydarzenie wyszło po prostu dobrze.
Jesteś nie tylko DJ-em, ale też konferansjerem, event managerem, spikerem sportowym i producentem eventów. W której roli czujesz się najbardziej „u siebie”?
Najbardziej „u siebie” czuję się tam, gdzie jest dobra energia ludzi tworzących wydarzenie. Dla mnie rola ma drugorzędne znaczenie. Najważniejsze, by była dobra, niemal domowa atmosfera, tworzona przez doświadczonych ludzi. Sam kiedyś też zaczynałem i otrzymywałem wsparcie od bardziej doświadczonych osób z branży. Dziś staram się oddawać to dalej. Chętnie pomagam, gdy widzę że komuś zależy na dobrym starcie. Wracając do pytania gdzie czuję się u “siebie”? Odpowiem: „u siebie” czuję się tam, gdzie jestem potrzebny — jako wykonawca, jako wsparcie dla początkujących i jako ktoś, kto pomaga tworzyć dobre emocje
Jako producent eventów odpowiadasz za całość — od pomysłu po emocje widzów. Co jest dla Ciebie najważniejsze przy tworzeniu dużych projektów?
Przy dużych projektach kluczowych jest wiele elementów, jednak najważniejszy pozostaje zespół — kilku sprawdzonych i zaufanych osób. To specjaliści, którzy odpowiadają za konkretne obszary i budują własne, sprawdzone „zespoły do zadań specjalnych”. Zdarza się też, że sięgam po wsparcie i wskazówki osób bardziej doświadczonych ode mnie.
Twoja praca to nie tylko muzyka, ale też zarządzanie energią tłumu. Co jest Twoim sekretnym narzędziem — tym, co pozwala Ci porwać publiczność bez względu na skalę wydarzenia?
Zawsze podchodzę do wydarzeń jak do „żywego organizmu” — bez sztywnych schematów. Każdy event to inna grupa ludzi i inne potrzeby. Dla mnie nieszablonowe działanie jest jednym z kluczowych narzędzi tworzenia dobrej imprezy. Ważne jest otwarte podejście i umiejętność nie tylko słyszenia, ale przede wszystkim słuchania, co jest najwyższą potrzebą na dany moment.
Brałeś udział w dużych wydarzeniach — Myślenicki Festiwal Lata, Projekt Plaża TVN, współpraca z kadrą skoczków. Które z nich najmocniej ukształtowało Cię zawodowo?
Każde wydarzenie nas kształtuje, jednak największy wpływ miały na mnie realizacje radiowe i telewizyjne. Tam obowiązuje bardzo mocna zasada: „ramówka rzecz święta”. O określonej godzinie odbiorca musi otrzymać konkretny program. Na ten efekt pracuje zespół ludzi — często niewidocznych na ekranie i niesłyszalnych na antenie — których punktualność i precyzja decydują o sukcesie. To właśnie te medialne doświadczenia ukształtowały mnie najbardziej.
Tworzysz nie tylko dźwięk, ale atmosferę wydarzenia. Co daje Ci poczucie, że jesteś kimś więcej niż „człowiekiem od muzyki”?
Atmosferę wydarzenia tworzę wspólnie z ludźmi, którzy w nim uczestniczą. Nie jestem nikim więcej. Nigdy nie miałem poczucia, że jestem “kimś więcej”. Uważam, że dokładam swoją cegiełkę do atmosfery wydarzenia. Jest to możliwe dzięki osobom, które budują scenę. Jest to możliwe dzięki ekipie technicznej, która dba o sprawny przebieg wydarzenia. Tych osób nie widać, a moim zdaniem trzeba o nich wspomnieć. Dlaczego? Bo samemu się nie da być kimś więcej.
Projekt „Dzieci Świata” pokazuje, że Twoja misja wykracza poza scenę. Dlaczego edukacja przez zabawę i praca z dziećmi stały się tak ważną częścią Twojej działalności?
Wyszkoliłem wielu DJ-ów na ogólnopolskich kursach, którzy dziś aktywnie działają na rynku eventowym. Zostałem również zaproszony do projektu edukacji przez zabawę. Dlaczego podjąłem się tej charytatywnej misji? Sam miałem w życiu trudny moment i otrzymałem bezinteresowną pomoc. Przyszedł czas, aby tę pomoc oddać i podzielić się dobrą energią z innymi.
Dzieci, z którymi pracuję, przeszły przez wojenne piekło. Widzę, jak muzyka pozwala im — choć na czas zajęć — odłożyć trudne wspomnienia i poczuć radość. Efektem projektu „Dzieci Świata” będzie wydarzenie stworzone przez nich samych — dzieci grające dla dzieci.
Jako mentor przyszłych DJ-ów przekazujesz nie tylko umiejętności techniczne, ale też filozofię pracy. Co jest pierwszą rzeczą, którą mówisz młodym ludziom zaczynającym tę drogę?
Cytuję kolegę z branży, który powiedział: „żeby być dobrym DJ-em, trzeba być dobrym człowiekiem”. Od siebie dodaję jedną, bardzo osobistą prośbę — aby na swojej drodze popełniali mniej błędów, niż mnie się zdarzyło.
Gdy patrzysz wstecz na 18 lat pracy — co najbardziej Cię zaskakuje? Czy jest coś, czego młody Piotrek z początku kariery nigdy by nie przewidział?
Najbardziej zaskakuje mnie to, że każdy kolejny rok przynosi nowe, nieoczekiwane doświadczenia. Wielokrotnie mówiłem sobie: „już nic mnie nie zaskoczy”, by chwilę później przekonać się, że z roku na rok pojawiają się kolejne, nieprzewidziane realizacje.
Twoja praca polega na dawaniu ludziom emocji. A co daje emocje Tobie? Co Cię zachwyca, motywuje albo porusza w tej branży nawet po tylu latach?
Emocje towarzyszą mi przy każdej realizacji. Mimo dużego doświadczenia, tuż przed występem często pojawia się stres — taka trema, która jednocześnie mobilizuje do działania. Największy zachwyt przychodzi nad ranem, gdy imprezowicze, wychodząc, przybijają „piątkę” i dziękują za dobry muzyczny vibe. To właśnie te momenty najbardziej motywują mnie do dalszego działania.
Jesteś twórcą wydarzeń — muzycznych, sportowych, edukacyjnych. Gdybyś miał zamknąć swoją filozofię działania w jednym zdaniu, które by inspirowały przyszłych liderów — jak by brzmiało?
Jako twórca wydarzeń, miałem wiele potknięć. Gdybym miał dziś kogoś inspirować, powiedziałbym: „rób co uważasz, uważaj jak robisz” – sens tej zapożyczonej sentencji pozostawiam do indywidualnej interpretacji. Mógłbym przytaczać wiele motywacyjnych haseł, ale pytanie brzmi: po co? Wierzę, że prawdziwa motywacja musi wypływać z nas samych. Trzeba stać się liderem dla siebie, nauczyć się wybaczać własne błędy i wyciągać z nich wnioski. Czasem warto się zatrzymać — na dzień, a nawet na miesiąc — by potem ruszyć dalej, już konkretnie i świadomie do przodu.
IG @djpepe_official
FB DJ Pepe

